Jezus żyje!











Kontakt:
e-mail
GG:5301218
stan:


Ilość odwiedzin:

Październik - Listopad 2004
czyli... Złota Polska jesień...

Witam wszystkich w kolejnym newsletterze. Miałem taki zamiar aby te „listy” ukazywały się co miesiąc, ale jak się okazało, było to tylko moje marzenie, które się nie doczekało spełnienia – zobaczmy jak będzie dalej... Chciałbym się podzielić z Wami wydarzeniami, które obejmą dwa miesiące: wrzesień i październik.

Wrzesień A.D. 2004

Czas września jak wiadomo dla studentów (do której to kategorii również się zaliczam ;) to jeszcze czas wakacji. No, ale nie ma lekko i wrzesień nie był już dla mnie czasem wakacyjnym. Od 1 XI jak przystało na ucznia zasiadłem do ławki, aby podszkolić swój angielski. Letni kurs angielskiego, który trwa trzy tygodnie to kilkuletnia już praktyka w naszym seminarium. Trochę to było na męczące, ale nic nie ma bez wysiłku.
A to część naszej rozszalałej ekipy sawickiej :) (fot. Klemens Ramolla SVD)

Miłym akcentem tego czasu był wypad z dzieciakami z Sawit (wioseczka koło Pieniężna). Byliśmy w Gietrzwałdzie w sanktuarium maryjnym a potem w stadninie koni. Tam mieliśmy ognisko, dzieciaki trochę sobie poganiały, mogły sobie pojeździć na koniach. Mi również udało się pohasać na koniku po ok. 10 latach kiedy miałem podobną okazję. Była to bardzo dobra sprawa ten wyjazd. W ogóle dzieciaki i młodzi z Sawit to ciekawa i ważna część mojego obecnego życia. Od roku jeżdżę na spotkania do nich wraz z moimi współbraćmi. Polecam te spotkania i ich samych Waszej modlitwie. No a jak byście chcieli coś więcej dowiedzieć się o sawickich spotkaniach zapraszam na stronę www.sawity.republika.pl (jest narazie trochę nieaktualna, ale mamy w planie zająć się nią...).

Kiedy jechaliśmy do Gietrzwałdu mijaliśmy wypadek. Samochód po dachowaniu, jeden mężczyzna w kołnierzu medycznym leżał przy szosie a siedzącą pasażerkę już opatrywano. Wyglądało to bardzo niebezpiecznie, ale wtedy wydawało się, że dzięki Bogu wszyscy przeżyli, bo nie zatrzymano ruchu na drodze. Jednak kiedy wracaliśmy tą drogą z Gietrzwałdu w miejscu wypadku gdzie był rozbity samochód młodzi dostrzegli palący się znicz... To znak, że ostatecznie był to śmiertelny wypadek – pewnie umarł ten leżący mężczyzna, którego widziałem leżącego na ziemi. Wtedy jakoś dogłębnie dotarła do mnie prawda o tym jak ulotnym jest nasze życie...

Kiedyś zespół Goldenlife napisał piękną piosenkę po tym jak na ich tragicznym koncercie w wyniku pożaru zginęli ludzie. Refren tej piosenki jest taki:

Życie choć piękne tak kruche jest,
wystarczy tylko jedna chwila by zgasić je.
Życie choć piękne tak kruche jest,
zrozumiał ten kto otarł się o śmierć...”

Brzmiały we mnie te słowa po tym wydarzeniu...

Koniec września to również czas rekolekcji przed odnowieniem ślubów. Były one nietypowe, bo biblijne. Bardzo ciekawe tematy o Jezusie i Królestwie Bożym jakie On przyszedł głosić i o naszym udziale w Jego misji. No a po czasie odnowienia ślubów nadszedł czas na studiowanie.


Październik AD 2004

Adoracja październikowa - symbol pokoleń ludzkich stojących przed Tronem i przed Barankiem. (fot. Mariusz Mielczarek SVD)
Studia zacząłem na „drugiej filozofii”. Przyjechali już do nas młodsi współbracia z nowicjatu. Więc „misyjna gromadka” się nieco powiększyła. Ale rok akademicki rozpoczął się bardzo dobrym akcentem. Z 2 na 3 października zaczęliśmy tegoroczny cykl czuwań nocnych dla młodzieży. W tym roku będą one skupiały się na temacie sakramentów . Zaczęliśmy od chrztu. Również od tego czuwania „zatrudniłem się” w bardzo licznej bo aż dwuosobowej grupie (w tym jedna z nich to ja ;) ) przygotowującej adoracje Najświętszego Sakramentu i to był mój debiut. Polecam również to dzieło modlitewnemu wsparciu, bo przez ten rok doświadczyłem, że te czuwania pomagają młodym ludziom. Choć każde takie czuwanie to prawie dwa dni z życiorysu. Więcej o czuwaniach można się dowiedzieć z tej strony.

Kolejne dni października to coraz szybsze rozpędzanie się życia związane z wykładami i nauką (co widać też po czasie uaktualnia strony). W tamtym miesiącu udało mi się też być u źródeł chrześcijaństwa w Polsce – w Gnieźnie. Tam otrzymaliśmy relikwie św. Wojciecha (pod takim wezwaniem od lat jest nasz dom i nasze seminarium). Służyłem na tej Eucharystii. Takie stare miejsca wzbudzają refleksję o tym, jak bogata jest historia naszego narodu. Ilu świętych przybywało tu do katedry w Gnieźnie, a też ilu „zwykłych” Polaków przez wieki... No i stąd Jan Paweł II pierwszy raz wezwał do nowej ewangelizacji Europy...

Teraz listopad, czas zamyśleń nad naszą egzystencją i naszym przemijaniem. Życzę każdemu z Was odrywania i napełniania się nadzieją Domu Ojca do którego Jezus nas prowadzi i w którym na nas czeka!

Mam nadzieję, że do Świąt Bożego Narodzenia uda mi się jeszcze odezwać. Pozdrowienia dla wszystkich!

Pozdrowienia!

Bartek SVD

powrót

Ilość odwiedzin
od 27 czerwca 2004:

..:: Bartłomiej Parys, SVD © 2004-2007 ::..