Jezus żyje!












Ilość odwiedzin:

Styczeń – Luty 2005

Rise! Let your spirit fly!




"Dolinka" (rezerwat przyrody w okolicy naszego domu) w pełnej zimowej krasie - czy nie jest piękna...?

Po dość długim zabieraniu się udało mi się „wystukać” pierwszy w 2005 roku newsletter. Coż więc się ciekawego wydarzyło w mijającym czasie...?

Jak wiadomo styczeń to czas zaliczeń i sesji – dla mnie też, aczkolwiek tym razem poszło trochę spokojniej niż w poprzednich czasach. Już po 25 stycznia byłem wolny:). W styczniu w czasie sesji miałem mały wypad na drugi koniec polski - do Nysy. Wiązało się to ze śmiercią naszego już dość podeszłego w latach brata Alozjego (na zdjęciu obok). Dane było mu przeżyć 89 lat... O samym bracie parę słów za chwilę.

Nysa to miejsce gdzie zaczynała się moja droga w SVD, dlatego bardzo lubię tam wracać – jak sobie tak patrzę na miejsce w którym żyłem już prawie trzy lata temu to trudno mi sobie uświadomić, że to tyle upłynęło od tamtego czasu. Bo zewnętrzny świat niby taki sam, ale człowiek w środku już nie ten sam. Udało mi się odwiedzić nasze drogie siostry „różowe” od wieczystej adoracji. Eh... ten klimat ich kaplicy, gdzie jest całodobowa adoracja...

To może teraz pare słów o Bracie Alojzym:




Oto właśnie brat Alojzy na 13 lat przed śmiercią na cmentarzu zakonnym w Nysie, gdzie obecnie spoczywa.

Odszedł promyk miłości Ojca...


Takie stwierdzenie przyszło mi na myśl kiedy chciałem jakoś zatytułować ten fragment newslettera. Brata Alojzego spotkałem będąc w postulacie: przygarbiony staruszek, w starym habicie, podpierający się laseczką, ale zawsze bardzo uśmiechnięty i z wesołym głosem. Jego życie jest doskonałym przykładem, żeby być w życiu szczęśliwym nie trzeba wcale dokonywać rzeczy niezwykłych. Alojzy całe życie wykonywał ciche posługi brata zakonnego, ale był szczęśliwy. Chyba do końca życia zostanie mi w pamięci jego złota myśl, powiedział ją nam „żółtodziobom” kiedy miał z nami spotkanie w postulacie: „Mam taką jedną zasadę: żeby nie było takiego człowieka na świecie, żebym się ja za niego codziennie nie pomodlił...”. Bardzo mi to zapadło w pamięć. Tylko jeden Bóg wie ile łask dla innych wyprosił brat Alojzy swoją cichą modlitwą. Parafianie chyba bardzo go lubili, bo mimo zwykłego dnia pracy czyta szkoły i wczesnej pory pogrzebu było ich dość dużo.




Pamiątkowe zdjęcie z Ravel'kami w czasie naszej przechadzki :)

Ravel' ki


Jeszcze niecały tydzień przed wyjazdem na ferie Pan przygotował mi jeszcze jedno miłe spotkanie. Była to grupa młodych ludzi– muzyczny zespół parafialny (ma bardzo fajną nazwę: Ravel, ponoć po hebrajsku ma to znaczyć: „Pan jest pasterzem”). Przyjechali ze Szczytna (miasto niedaleko Olsztyna), która przyjechała sobie do nas na takie małe rekolekcje. Bardzo fajni ludzie, jak to młodzi: rozkrzyczani i weseli ale przecież to naturalne i tak ma być ;). Mogłem ich trochę lepiej poznać, kiedy ich wziąłem na spacer do dolinki (rezerwat przyrody, który zaczyna się 200 m od naszego domu). Pogoda była piękna – dolinka o każdej porze roku wygląda pięknie, także zimą, możecie sami zobaczyć na zdjęciu.


Powróćmy do Boga, powróćmy do Domu...”


I tak z nieuchronnie biegnący czasem przyszedł czas ferii – to właśnie w trakcie ich trwania piszę ten newsletter. Dębica jakby ta sama ale jednak nie do poznania. Jeszcze trzy lata temu był to mój dom, a teraz chodząc sobie ulicami miasta nie za bardzo dociera do mnie, że sam dreptałem te ścieżki przez 20 lat. Tak to jest: „Świat nie potrafi trwać” - jak to stwierdził jeden mądry dominikanin. Na szczęście w odniesieniu do Tego, który jest ponad czasem można znaleźć punkt odniesienia własnego życia – w Nim jest zrozumienie własnej egzystencji wśród tak wielu zmiennych i zawiłych spraw...

Kiedy piszę te słowa to do rozpoczęcia Wielkiego Postu 2005 zostało 2 dni. Więc życzę Ci, Drogi Cztelniku tych słów, zbliżenia się do Jezusa – w Jego Sercu jest miejsce dla każdego z nas – wierzę, że tylko tam jest przebaczenie grzechów, pokój i radość. Obyśmy to coraz lepiej rozumieli, doświadczali i nie chowali tej cudownej prawdy tylko dla siebie...

7 lutego Roku Pańskiego 2005

Chcesz się podzielić ze mną refleksjami po przeczytaniu tego tekstu? Proszę bardzo to pole poniżej jest dla Ciebie!


Twoje imię (lub nick) i nazwisko (jeśli chcesz)
email (jeśli chcesz):
Twój komentarz:


powrót

Ilość odwiedzin
od 27 czerwca 2004:

..:: Bartłomiej Parys, SVD © 2004-2007 ::..