Jezus żyje!












Ilość odwiedzin:



Moja lokalizacja na portrecie jest oznaczona żółtą kropką (kliknij aby powiększyć)






Newsletter Jesień
2005


Dni coraz krótsze i coraz chłodniej na dworze, więc to znak, że jesień już w pełni. Czas więc aby podzielić się z przyjaciółmi tym co się w moim życiu wydarzyło...

Wrócę może jeszcze na krótko do czasu letniego. Dużą część wydarzeń tego czasu utrwaliłem już w relacjach i galeriach, które można znaleźć w dziale stories i varia. Chcę jednak powrócić do jeszcze jednego letniego wydarzenia...




Ciekawe czy mnie znajdziesz... ;) (kliknij aby powiększyć)
Venimus adorare Eum...


Niewątpliwie ważnym wydarzeniem sierpnia było spotkanie z papieżem w Kolonii. Nie dane mi było uczestniczyć osobiście w tym spotkaniu, ale po przez media byłem na bieżąco ze wszystkim co papież mówił w czasie tych dni (wspominałem z radością wspominałem czas roku 2000, kiedy na Światowych Dniach Młodzieży w Rzymie mogłem brać udział w wielkim świętowaniu Jubileuszu z Janem Pawłem II ).

A jednak mimo, że nie byłem w Kolonii, to jednak w pewien sposób zaznaczyłem swoją łączność z tam zgromadzonymi ludźmi. A to za sprawą projektu aby stworzyć potężny plakat-banner z podobizną Jana Pawła II, która składała się z tysięcy zdjęć ludzi. Tak się składa, że i ja się włączyłem w ten projekt. Możecie sami zobaczyć gdzie zostałem umieszczony...



No a to my po zajęciach... z naszym nauczycielem. (fot. Dorota d`Aystetten)

Improve your english! ;)


Wrzesień w naszym domu w Pieniężnie dla pierwszych 4 roczników zaczyna się kursem angielskiego. Dobry czas aby polepszyć swoje zdolności w używaniu języka, który bardzo lubię a który jest jednym z oficjalnych języków naszego Zgromadzenia. To był bardzo dobry czas, tym bardziej, że w tym roku Pan obdarował nas piękną jesienią...


Maleo na wykładach...?! A jednak!

W połowie września uczestniczyłem w części Forum Ewangelizacyjnego, organizowanego w Gdańsku-Matemblewie w Sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej przez Gdańską Szkołę Nowej Ewangelizacji. Pierwszym zaproszonym był właśnie Darek Malejonek. Ci, którzy śledzą współczesną ewangelizację w Polsce wiedzą o wpływie jaki miała jego osoba na ożywienie – szczególnie jeśli chodzi o muzykę... Maleo miał mówić na temat „Ewangelizacja dziś”, no nic że spóźnił się 3 godziny (w Warszawie nie wsiadł do tego co trzeba pociągu...), ale powiedział kilka bardzo ważnych kwestii... Może powiem o jednej. Analizując metodę odciągania ludzi od Boga opierając się na słowach jednego z świeckich filozofów powiedział, że dawniej ludzi to łowiono „na wędkę” a teraz znaleziono doskonalszy sposób... wymieniono wodę w akwarium.... Tak że jak bierzesz gazetę, słuchasz radia, oglądasz filmy, TV buszujesz po necie, to trafiasz na ten sam dechrystianizacyjny przekaz... Święta prawda...

Na tak sobie Malego na koniec śpiewał... ;)
No powiedział jeszcze wiele dobrych słów. No, a na koniec jak została już tylko mała garstka młodych ludzi, to jeszcze był taki prosty nieoficjalny koncercik. Musiałem już wracać do Pieniężna, ale jeszcze się załapałem na mój ulubiony kawałek Houka „Żyję w tym mieście”.


Odnowić w sobie charyzmat Boży...

Po wrześniowym kursie angielskiego, nadszedł czas, aby zająć się swoją duszą i relacją do Pana. Nasze konstytucje mówią, że każdy werbista powinien odbyć w ciągu całego roku przynajmniej 5-cio dniowe rekolekcje. Dla nas, będących w tzw. formacji początkowej są to rekolekcje przy końcu których odnawiamy swoje śluby zakonne (na 1 rok). Tegorocze rekolekcje prowadził jeden z pallotynów - ks. Czesław Parzyszek SAC. Skupiały się wokół tematu Błogosławieństw Jezusowych. Trzeba powiedzieć, że był to dla mnie bardzo dobry duchowy czas ale też i odpoczynku...


Nowi współbracia...


Nie mogę nie wspomnieć o moich nowych współbraciach, którzy dołączyli do naszego kursu. Pochodzą oni z Indii (trzeba powiedzieć, że nasze Zgromadzenie jest aktualnie w 2/3 azjatyckie z czego ponad 1000 to indyjczycy)

Chłopaki już studiowali filozofię u siebie a teraz skończą studia teologii u nas.

Antony i George - bo tak mają na imię - już od roku są w Polsce. Dotąd uczyli się polskiego a teraz kontynuują studia w Pieniężnie. W nasz kurs weszli całkiem dobrze. Teraz wspólnie zgłębiamy tajniki teologicze :).


Bo czymże jest wasze życie? Dymem jesteście, który zjawia się na chwilę, a potem znika! [Jk 4,14]


Ważne wydarzenie którym chciałbym podzielić odejściem do wieczności jednego z naszych ojców. Osoby, które już czytały poprzednie newslettery, na pewno zauważyły, że niekiedy w tych tekstach piszę o werbistach którzy odchodzą z tego świata. Czynię tak wobec tych, których spotkałem w czasie swojego pobytu w SVD a których życie i śmierć są dla mnie ważną katechezą.

Z o.Eugeniuszem Śliwką byłem związany przez ostatnie pół roku. Był on postulatorem z ramienia naszego Zgromadzenia w procesie beatyfikacyjnym naszych 19 naszych współbraci męczenników II Wojny Światowej. Z jego incjatywy zaczęliśmy archiwizować materiały dotyczących naszych męczenników postaci cyfrowej. Ten jego pomysł zapewnił mi stałą pracę na ponad pół roku i poznanie ważnego etapu i ludzi dla naszego Zgromadzenia. O. Śliwka był bardzo aktywnym człowiekiem, zajmował się bardzo wieloma inicjatywami. Ja mogłem obserwować to na odcinku pracy nad procesem beatyfikacyjnym. Widzieliśmy się na miesiąc przed śmiercią, przed jego wyjazdem na urlop. Zlecił mi jeszcze długoplanowe zadania do wykonania. Na 3 dni przed śmiercią rozmawialiśmy telefonicznie. Na koniec rozmowy umawialiśmy się na kawę (miał już niedługo wracać do Pieniężna). Umówionej kawy już nigdy nie wypiliśmy...

O. Eugeniusz na dwa dni przed powrotem do domu miał potężny wylew krwi do mózgu. Prowadził wtedy samochód, więc wylew zakończył się wypadkiem. Jednak nie zginął w wypadku. Przewieziony do szpitala zmarł nazajutrz właśnie na skutek wylewu.

Jego śmierć była dla mnie wielką katechezą... Tyle planów, zamierzeń, przynaglania... Tak sobie o tym wszystkim myślałem po jego odejściu... Dla mnie te wydarzenia to głos Pana, który mówi mi, abym umiał tak żyć aby w każdej chwili wrócić do Niego. Bo muszę powiedzieć, że czasem ilość obowiązków i zadań przysłania mi właśnie tę prawdę, że "naszą ojczyzną jest niebo, stamtąd też wyglądamy Zbawiciela, Pana Jezusa Chrystusa" i każdy dzień przybliża chwilę kiedy stanę z Nim twarzą w twarz...



A tak sobie radziłem jako przewodnik...

Tydzień na Papui Nowej Gwinei w Radomiu... :)


W tradycji naszego seminarium koniec października to czas wyjazdu na tzw. Tydzień Misyjny. Jest on związany z Światowym Dniem Misyjnym obchodzonym w przedostatnią niedzielę października. Cztery najstarsze roczniki wyjeżdżają po 2, 3 osby w Polskę aby mówić innym o dziele misyjnym Kościoła. Mnie przypadł w tym roku Radom. Przez tydzień zajmowałem się oprowadzaniem dzieciaków i młodych po wystawie poświęconej Papui Nowej Gwinei. Był to bardzo intensywny czas, ale myślę, że owocny (po takiej wprawie ze spokojnie mogę dorabiać jako przewodnik muzealny ;) ).

Co jak co, ale pracować trzeba...


I nadszedł listopad, który dał nam szansę, aby zastanowić się nad swoim życiem. Mnie tak jakoś Pan prowadził, bo w ostatnim czasie dotarło do mnie wiele informacji o śmierci osób bliskich i dalekich... Wielość tych ludzkich odejść skłaniała mnie ku temu aby nawracać się do życia na codzień nadzieją wiecznego przebywania z Ojcem, Synem i Duchem Świętym wraz z tłumem zbawionych - "tam gdzie miłość wiecznie trwa..." [Maleo Reggae Rockers - Zabierz mnie]


Życzę Ci Drogi Czytelniku abyś umiał tak żyć aby codziennie być gotowym na spotkanie z Panem. Co więcej, abyś tęsknił za tym pełnym miłości spotkaniem... W końcu ku temu skłania nas ten początek Adwentu. W którym kończę pisać te słowa... Miało być o jesieni i było, bo już się prawie kończy. Zobaczymy co przyniesie Zima....

Trzymaj się mocno Jezusa Drogi Czytelniku!

1 grudnia Roku Pańskiego 2005

Chcesz się podzielić ze mną refleksjami po przeczytaniu tego tekstu? Proszę bardzo to pole poniżej jest dla Ciebie!


Twoje imię (lub nick) i nazwisko (jeśli chcesz)
email (jeśli chcesz):
Twój komentarz:


powrót

Ilość odwiedzin
od 27 czerwca 2004:

..:: Bartłomiej Parys, SVD © 2004-2007 ::..