Relacja z Przystanku Jezus 2004 - Andrzej Dzida SVD
Jezus żyje!











Kontakt:
e-mail
GG:5301218
stan:


Ilość odwiedzin:

Przed światłością Słowa i Duchem łaski,

niech ustąpią mroki grzechu i noc niewiary,

a serce Jezusa niech żyje w sercach wszystkich ludzi.


A tak oto wygląda szanowny autor tychże refleksji ;)

Witajcie Drodzy Przyjaciele !!!

Chciałbym się z Wami podzielić moimi przeżyciami z Przystanku Jezus, na którym byłem wraz z moim współbratem Bartkiem w Kostrzynie n/Odrą w dniach 26.07 - 01.08. Był to dla mnie wspaniały czas. Aby móc się przygotować do dzielenia się Dobrą Nowiną w pierwszych dniach oczyszczaliśmy swoje wnętrza, wsłuchiwaliśmy się w Słowo Boże i otwieraliśmy się na działanie Ducha Świętego, w czasie rekolekcji prowadzonych przez biskupa Dajczaka. Wracaliśmy do korzeni tj. do chrztu, do jednoczenia się z Bogiem, do odkrywania na nowo naszego posłannictwa jako chrześcijan, jako wyznawców i uczniów, a najprościej mówiąc Przyjaciół Jezusa, których On tak bezwarunkowo umiłował. Pomimo naszych słabości i niedoskonałości dzieliliśmy się swoim doświadczeniem poznawania Boga z innymi (chciałoby się tu zaśpiewać słowa piosenki "Dzielmy się wiarą jak chlebem" i rzeczywiście było dzielenie wiarą i chlebem). Od poznawanych ludzi na Przystanku Woodstock doznawaliśmy przede wszystkim otwartości i życzliwości. Niektórzy z nich byli zagubieni w poszukiwaniu szczęścia. Często to była iluzja, ucieczka od życia. Dlatego staraliśmy się przed nimi na nowo odkryć na nowo radosną i Dobrą Nowinę, że Jezus, który zawsze przy nich był, tylko czeka na to by się do niego zwrócili. On chce być naszym największym Przyjacielem, ale ciągle czeka wraz z swoim Ojcem, nikogo nie zniewalając, chociaż odkrywanie jego Miłości przyciąga nas do niego. Możemy wtedy na nowo żyć:

  • w prawdzie a nie w iluzji i racjonalizacji naszych grzechów;
  • w miłości a nie w braku przebaczenia i zgryzoty;
  • w radości a nie w niespokojnych snach i sumieniu oraz dołku psychicznym.
Taki jest Jezus, taki jest Jego Ojciec, który czeka jak w przypowieści o synu marnotrawnym, chociaż wolę nazywać tę przypowieść o Ojcu miłosiernym.


Będąc na polu Woostockowym spotykałem wielu ludzi, którzy już byli przygotowani na spotkanie z Jezusem, ale także takich gdzie owoc jeszcze bardzo słabo dojrzewał, był zielony, a czasami następowało odrzucenie. My byliśmy tylko narzędziami, ale to faktycznie łaska Boża pozwalała się powoli otwierać drugiemu człowiekowi, a efekty czasami nie widoczne, dadzą swój owoc, w postaci pytań, które pozostaną we wnętrzu drugiej osoby.


To było "serce" Przystanku Jezus na placu
Nawiązując do opowieści o Ojcu miłosiernym, chciałem się z Wami podzielić spotkaniem z chłopakiem, który z jednej strony T-shirtu miał napisane "Jezu kopnij mnie" a z drugiej strony "Za późno mój synu". Rozmawiałem z nim i wsłuchiwałem się w jego okaleczenia z życia rodzinnego, samobójstwa przyjaciela. Odrzucał on początkowo możliwość powrotu, ale powoli pojawiała się iskierka nadziei. Po jakimś czasie dołączyło się dwóch chłopaków z Woodstocku (!!!) i zaczęło mnie wspierać, a na końcu odmówiliśmy modlitwę, a właściwie on, ten syn ... Radek powiedział swój wiersz zaadresowany do Boga, który sam napisał wiele lat temu. Sięgajmy wstecz do naszego doświadczenia spotkania Boga, nie bójmy się powrotów, przecież nasz ukochany Tata tylko na nas czeka, a właściwie nie czeka, tylko wybiega z otwartymi ramionami i sercem pełnym miłości na spotkanie Ciebie ... Piotrze, Robercie, Przemku, Radku, Dawidzie, Magdo, Agnieszko .... i na mnie Andrzeja. Może zapytasz gdzie On jest? Spróbuj Go odnaleźć, proś abyś mógł Go spotkać. Nie bój się z Nim spotkać w sakramencie pojednania, aby się z Nim zjednoczyć, aby mógł zamieszkać w Tobie , w Eucharystii. Pozwól aby nie był to chwilowy przystanek, ale stała przystań, port, gdzie On będzie kapitanem, daj się Jemu prowadzić. Nie bój się mu prowadzić, nie staraj się być najmądrzejszym, lecz mu zaufaj, pozwól mu być Gospodarzem.


Kolejne spotkanie w innym dniu. Siedzę sobie wraz z Siostrą Małgorzatą (salezjanką) na górce w pobliżu wioski Hare Kriszna obserwując pole Woodstockowe, zagadując z ludźmi. Po jakimś czasie przechodzi nieco starszy chłopak i mijając nas mówi, że jest bogiem. Próbuje iść dalej lecz go zapraszam, aby się przysiadł, żeby powiedział mi jak to rozumie. Mówię mu o Bogu, którego znam i wierzę, staram mu się przekazać prawdę o Jezusie. On z kolei mówi, że to i cała Biblia to wymysły Żydów, ale kiedyś w Polsce tak nie było i była tylko religia słowiańska. Rozmawiam z nim i tłumaczę, że Abraham żył w odległych czasach przed powstaniem Polski, a życie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa są wypełnieniem obietnicy danej przez Boga Abrahamowi. Pytam jednak dalej na czym polega wyższość i religii słowiańskiej i dlaczego jesteś bogiem? Mówi mi o tym, że będzie żył wiecznie, bo po swojej śmierci przemieni się w drzewo. A drzewo właśnie i przyroda są bogiem.

Zgadzam się z nim z pięknem przyrody drzew, ale wskazuję na Boga Ojca Stwórcę wszystkich tych dzieł i człowieka. Następnie wskazując na drzewo mówię o bezsensowności jego stwierdzenia, że jest bogiem, jeśli w jego przypadku bóg jest drzewem. Prosty przykład z wycięciem drzewa i przerobienia go na papier (i niekoniecznie tej najwyższej klasy). Co to za bóg i co to za wieczność? Jeszcze raz staram mu się przybliżyć Jezusa, jego miłość i możliwość przebywania z Nim na zawsze. ...Powoli coś się zmienia w jego zachowaniu, w jego pewności. Jednak odchodzi, nie był jeszcze dziś przygotowany na przyjęcie prawdziwego Boga. Mam nadzieję, że pytania i wątpliwości pozostaną w nim i kiedyś zacznie Go szukać i znajdzie.

Modlitwa wieczorna i uwielbienie w czasie Godziny Apelu
Jeszcze jedno spotkanie. Wraz z Eweliną, dziewczyną która przyjechała dzielić się swoją wiarą, Dobrą Nowiną, którą przyjęła i którą żyje, rozmawiam z kilkoma osobami powracającymi z koncertu. Z spośród nich dwie osoby zdecydowały się z nami pójść pod krzyż. Rozmawiamy o życiu, o problemie przeżywania Eucharystii, doświadczenia miłości Boga. Piotr od 10 lat nie był u spowiedzi, ale nie czuje żalu za grzechy, coś się jednak w nim budzi. Jeszcze ponad pół godziny rozmawia z księdzem. Jeszcze nie nadszedł ten czas pełnego pojednania i komunii, ale jeszcze nadejdzie.

Jest godzina 3.30 nad ranem. O 7.00 pobudka, zwijanie obozu. To już niedziela 01 sierpnia. Jeszcze adoracja, uwielbienie i Eucharystia w oddalonym o 3 km kościele w Kostrzynie n/Odrą. Czy to już koniec Przystanku? ... Nie. Przystanek jest tam gdzie Jezus, tam gdzie z Nim idziemy. Nie chciejmy być tylko na chwilę Jego uczniami. Niech trwa on przez cały czas.

Tak wygląda Przystanek Jezus, tak wygląda Przystanek Woodstock. Oczywiście to tylko urywek i nie wszystkie spotkania. Bywa i tak, i tak było również w przypadku jednego z moich spotkań, że osoba po krótkim czasie prosi, aby ją zaprowadzić do księdza, bo chce się pojednać z Bogiem. Widząc tego owoce, gdzie wiele osób przychodzi po wielu latach braku osobistego kontaktu z Bogiem do spowiedzi, czuję się radość i satysfakcję, że można było w tym dziele ewangelizacyjnym uczestniczyć. ... Zapytaj się czy i ty nie jesteś gotowy aby dzielić się swoją wiarą, doświadczeniem? Może niekoniecznie na Przystanku Woodstock, ale w szkole, pracy, na swojej ulicy? A może wspomożesz kogoś modlitwą? Może ofiarujesz swoje cierpienie, trudy?

Jezus czeka na Ciebie! .... Czeka na Twoją odpowiedź!


Stąd ruszaliśmy w drogę i tu wracaliśmy aby Panu oddać ludzi spotkanych i modlić się o dary Ducha dla nas
Jezu, ufam Tobie! Prowadź mnie kieruj mną, ze mną bądź .Teraz i przez całe życie. Także z nami wszystkimi z Przystanku Jezus, Woodstock, bo Ty za każdego umarłeś, każdego umiłowałeś (Ciebie też Radku ....) i zmartwychwstałeś, abyśmy żyli z Tobą. Nie dozwól abyśmy się czuli lepsi jak faryzeusze wobec celnika, czy Dobrego Łotra. Pozwól mi widzieć Ciebie w każdym spotkanym człowieku. Nie pozwól nam się dzielić na złych i dobrych w jednym Kościele. Nie pozwól nam oceniać ludzi przez pryzmat wyglądu, agresywnego języka, który wynika z okaleczeń. Pozwól nam kochać naszych braci i siostry takimi jakimi są z ich słabościami i darami, pozwól nam kochać siebie, a przede wszystkim Ciebie.

"Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki, dziękuję Ci Panie, że mnie tak cudownie stworzyłeś ( mnie i ciebie ... Piotrze, Agnieszko ....), godne podziwu są Twoje dzieła." (Ps 139, 13-14)


Wychwalajmy Ojca i Syna i Ducha Świętego za wszystkie jego dzieła, za wszystkie nasze przemiany, powroty po wielu latach, a przede wszystkim Jego nieskończoną miłość oraz nowe życie, które nam daje. Nie zapominaj Bóg kocha Ciebie ... dzisiaj! (tzn. zawsze). Proszę o modlitwę za mnie, Bartka i wszystkich ludzi z wspólnego przystanku w Kostrzynie n/Odrą. Módlmy się też za siebie nawzajem, przybywających na czuwania do Pieniężna, aby to nie był tylko jednorazowy przystanek, ale aby Zmartwychwstały Jezus żył w nas na co dzień.


Niech Trójjedyny Bóg żyje w sercach naszych i w sercach wszystkich ludzi!


Andrzej "Dzidek" Dzida SVD

powrót

Ilość odwiedzin
od 27 czerwca 2004:

..:: Bartłomiej Parys, SVD © 2004-2007 ::..

Ilość odwiedzin
od 27 czerwca 2004:

..:: Bartłomiej Parys, SVD © 2004-2007 ::..