Jezus żyje!












Ten tekst powstawał dzień przed pogrzebem Jana Pawła II kiedy wracałem z sympozujum naukowego w Ełku. Jadąc pociągiem miałem czas aby zapisać tych kilka myśli o tak wielkim człowieku...

Odcisk Pierścienia Rybaka...


Odszedł Pasterz nasz co ukochał lud”

Takie słowa jako pierwsze przyszły mi na myśl, kiedy dotarła do mnie wieść o śmierci naszego Papieża. Miało to też miejsce w dość niezwykłych okolicznościach. Można zadać pytanie: po co jeszcze jeden tekst o Janie Pawle II? Takich tekstów w ostatnich miesiącach ukazało się setki tysięcy na całym świecie i miliony komentarzy, świadectw i refleksji w różnych mediach (a w internecie w szczególności). Czy po to ten tekst aby nie poczuć się gorszym od innych i „być w temacie”...?

Nie, nie taki jest sens tego pisania...

Kiedy człowiek żegna się z kimś, kto dla niego wiele znaczył i z kim już nie będzie miał kontaktu, to chyba zawsze stara się ogarnąć myślą sprawy związane z żegnaną osobą. Wracają spotkania, słowa, miejsca i uczucia... W takich momentach ta osoba ożywa w sercu na nowo w nas – a dzieje się tak kiedy umiera... Tak jest we mnie w związku z osobą Jana Pawła II. A ten tekst to hołd za to co przez swoje świadectwo, słowa i czyny przez które Pan z mocą w moim życiu działał...

Dedykuje ten tekst jemu – kiedy jeszcze żył na ziemi nigdy by się o nim nie dowiedział, ale teraz kiedy jest poza czasem i przestrzenią – doskonale będzie o nim poinformowany ;).


Generation ... JPII

Jak zapewne większość czytelników tego tekstu należę do osób, które całe, albo prawie całe życie upłynęło za pontyfikatu Jana Pawła II. Moje pierwsze szczątkowe wspomnienia dotyczące jego osoby sięgają roku 1987 kiedy przybył do Polski i był w Tarnowie. Nie było mnie tam i nie pamiętam o czym w tedy mówił (no ale jako pięciolatek chyba jestem usprawiedliwiony :) ). Minęło 4 lata... Jako jeden z prezentów na moją Pierwszą Komunię dostałem album jemu poświęcony, wydany z okazji z okazji 10-lecia pontyfikatu. Pamiętam, że wtedy z uwagą go wertowałem, pamiętam że wtedy najbardziej w nim przykuło moją uwagę pierwsze spotkanie w pontyfikacie z dziennikarzami i słowa które wtedy do nich mówił o odpowiedzialności za słowa (czy to już wtedy odzywało się moje zamiłowanie do mediów...? ;) ) Ale to taki przebłysk, który przycichł na 6 lat...

Później przyszedł czas pielgrzymki roku 1997. Miałem łaskę być na dwóch spotkaniach w Krakowie i Krośnie. Napiszę tylko o tym pierwszym, bo było wstępem do ważnych wydarzeń w moim życiu. Z samego spotkania niewiele pamiętam, to był okres kiedy jeszcze sprawy wiary nie były dla mnie tak bardzo istotne. Dlaczego jednak było to takie ważne spotkanie? Pojechałem na nie jako ktoś kto uczestniczy w Ruchu Światło-Życie, choć sam Ruch był dla mnie dość abstrakcyjną sprawą, to jednak teraz z perspektywy czasu widzę, że pierwszy raz w swoim życiu zobaczyłem wspólnotę wiary. Byliśmy w sektorze na błoniach krakowskich przeznaczonym dla Ruchu. Pamiętam spowiadających księży i te rozmodlone dziewczyny po przyjęciu Komunii Świętej... Ja jeszcze nie przeżywałem wiary żywo, więc było to dla mnie coś dziwnego – ale było to również preludium do o wiele ważniejszych wydarzeń życiowych...

I tak przyszedł rok 1999 i kolejna pielgrzymka papieża do Polski. Czekałem na nią bardzo. Pamiętam że mieliśmy bardzo wielkie szczęście być dość blisko ołtarza – to był Stary Sącz. Na miejscu byliśmy już o 21 dnia poprzedzającego spotkanie... Byłem przy samej barierce przy trasie przejazdu papy. Jego przyjazd był tym większą radością, że do samego końca nie było wiadomo czy przyjedzie... Pamiętam z jak wielką radością przyjmowałem jego końcowe słowa – trasę „szlaku papieskiego” - szczególnie te o Krościenku. Papież odjechał... pozostał po nim utwór „8 błogosławieństw” - dar specjalnie dla niego nagrany w trakcie jego pobytu w Ojczyźnie, do dziś jest to dla mnie pamiątka tego czasu...

Jubilee

Ostatnie i najważniejsze spotkanie z Ojcem Świętym to był czas Światowych Dni Młodzieży w roku 2000 w Rzymie. Spotkanie niesamowite – z roku na rok odkrywam jak wielkim były one czasem łaski. Słowa Ojca Świętego: świadectwo osobistej wiary, czuwania na Tor Vergata i Eucharystia tam sprawowana... Do dziś ten czas żyje we mnie a kopia wczesnochrześcijańskiego kaganka towarzyszy mi swoim światłem na co dzień...


To tylko słowa, z znaczą tak wiele...

Do tych opisanych spotkań nie wiele znałem jego nauczania. Ale wraz z końcem Wielkiego Jubileuszu zaczęła się moja droga do poznawania papieskiego nauczania. Wszystko zaczęło się od listu Novo millennio ineunte, który przeczytałem kilka dni po podpisaniu go przez Ojca Świętego. Ten list do dziś stanowi dla mnie punkt odniesienia i rozpoczął niezwykłą przygodę... Nie będę wiele o tych dziełach się rozpisywał. Dodam tylko jeszcze, że tą więź z papieżem pogłębiało poznanie jaką rolę spełnił on w historii Ruchu Światło-Życie jeszcze jako kardynał a potem przez pierwsze lata pontyfikatu (np. oazy w Rzymie, gdzie śpiewał z oazowiczami przy ognisku itd.). To są całe księgi które można by napisać. Wracając po latach do tych spotkań mówił w 2002 roku: „Powiedziałem wtedy, że osobiście bliski jest mi ten styl życia, który zainaugurował i zaproponował młodym Sługa Boży ksiądz Franciszek Blachnicki...” I choć dziś praktycznie już nie uczestniczę czynnie w życiu Ruchu to w duchowej łączności przyjmuje jego dalsze słowa wtedy wypowiedziane: „Niech umiłowanie Eucharystii i Biblii zawsze rzuca Boże światło na drogi waszego życia”

Teraz Jan Paweł II i ks. Franciszek Blachnicki mogą wspólnie cieszyć się radością bycia u boku Jezusa do którego chcieli doprowadzić każdego człowieka i tak wielu doprowadzili... a szczególne młodych.


Co rok to dzieło...

Jak wspomniałem od 2001 zacząłem poznawanie twórczości papy. Może nawet nie byłem świadom, że było to w jakiś sposób realizowanie jego zachęty „duc in altum” - wypłyń na głębię! Jak już wszedłem na tę drogę, stała się ona dla mnie bardzo fascynująca. Pośród różnych wypowiedzi papy szczególne miejsce mają dla mnie te osobiste dzieła: od „Daru i tajemnicy” zaczynając na „Pamięć i tożsamość” kończąc. Cieszę się, że mogłem je przeczytać jeszcze za życia papieża. Tę ostatnią czytałem tydzień przed śmiercią Ojca Świętego – w Wielki Piątek. Jakoś tak czułem, że jest to w pewnym sensie jego testament (choć wiemy że ten właściwy również pozostawił). Ta książka to dojrzała analiza naszej zachodniej cywilizacji i jej przemian ostatnich wieków a także medytacja nad problemem zła-grzechu na świecie, z której bije jednak przesłanie nadziei, którą rzucił Jezus Chrystus. Poza tymi książkami, fundamentalnym dziełem dla mnie jest i pozostanie encyklika o ewangelizacji we współczesnym świecie – Redemptoris Missio – to dla mnie jakby drugie konstytucje zakonne, takie bardzo osobiste. Wracałem już do tego tekstu kilka krotnie i wiem, że będę wracał w ciągu mojego życia aby nabierać zapału głoszenia pośród dzisiejszego świata prawdy o Jezusie Zmartwychwstałym któremu niech będą dzięki, że postawił na mojej drodze wiary tak wielkiego Jego świadka.

Wracając do tytułu... Jan Paweł II odszedł do Ojca. Rytuał watykański nakazuje aby po stwierdzeniu zgonu papieża zgnieść „Pierścień Rybaka”, który nosił przez cały pontyfikat. Jest to znak, że okres jego posługi się skończył. Pierścienia już nie ma ale „jego odcisk” trwale zapisał w historii mojego życia i będzie na pewno pozostanie odniesieniem w jego dalszych kolejach ...


Dzięki Ci Janie Pawle II !!

Ps. Wykorzytstane w artykule fotografie pochodzą z naszego centralnego serwisu www.svdcuria.org gdzie były umieszczone w czasie po śmierci Papieża.


Chcesz się podzielić ze mną refleksjami po przeczytaniu tego tekstu? Proszę bardzo to pole poniżej jest dla Ciebie!Wiadmość trafi na mój email.

Twoje imię (lub nick) i nazwisko (jeśli chcesz)
email (jeśli chcesz):
Twój komentarz:


powrót

Ilość odwiedzin
od 27 czerwca 2004:

..:: Bartłomiej Parys, SVD © 2004-2007 ::..